Przychodzi pracownik do przedsiębiorcy…

Już się zaczęło! Pracownicy chcą kasy od przedsiębiorców!
Informacja (zresztą w kilku znanych mi wypadkach wielce nieprecyzyjna) o uzyskanym przez firmy dofinansowaniu „pandemicznym” jest łatwo dostępna w internecie. Efekt: każdy może sprawdzić ile pieniędzy otrzymał przedsiębiorca korzystający z tej pomocy. I dobrze! Państwowe fundusze (przynajmniej te) wreszcie są przydzielane w sposób jawny. Jednak w związku z tym musimy nauczyć się czegoś, co wielu przedsiębiorcom przychodzi z trudem…

„Szefie, dostałeś TYLE kasy! A JA?!”

Do prowadzącego lokal gastronomiczny znajomego przyszła kilka dni temu pracownica. W ręku miała wydruk z ogólnodostępnej bazy dofinansowań. A tam duuuuże kilkadziesiąt tysięcy złotych „dotacji”, jakie otrzymał jej szef.
To z pewnością nie jedyna tego rodzaju sytuacja. Plus tej konkretnej jest taki, że pracownica ufa swojemu szefowi zatem przyszła wprost do niego i bez ogródek wyjaśniła o co chodzi. Drugi plus: przedsiębiorca zareagował przytomnie i rozsądnie. Emocje (i telefon do zaprzyjaźnionego coacha;-) pojawiły się dopiero później.

Dobry standard – najpierw fakty

Jak napisałam, informacje o dofinansowaniach dostępne w otwartych bazach danych są, delikatnie mówiąc, nieprecyzyjne. W sytuacji, którą opisuję widnieje tam kwota na rozbudowę działalności przyznana przed drugim lockdownem. Kwota, która wprawdzie robi wrażenie, ale która nie została wykorzystana ze względu na wprowadzone obostrzenia. (Swoją drogą jakim prawem informacja znalazła się w bazie skoro firma nie podpisała umowy z jednostką finansującą?!)
„Mój” przedsiębiorca jest uczciwym, otwartym człowiekiem. Wyjaśnił zatem podwładnej, które pieniądze faktycznie otrzymał, a których nie. Przedstawił jak to się ma do utrzymania lokalu i stanowisk pracy osób w nim zatrudnionych. Wytłumaczył, że przyjmując dofinansowanie zobowiązał się do utrzymania stanu zatrudnienia przez kolejny rok, niezależnie od sytuacji (a zatem zapewnił stabilizację finansową pracownikom). Kobieta przyjęła wyjaśnienia i…chyba już. To się oczywiście jeszcze okaże.

Emocje…zwykle uzasadnione

Po tej rozmowie pojawiły się jednak emocje. W skrócie: „jakim prawem ona… mnie o to pyta / chce informacji / oczekuje podwyżki”. Tu właśnie coach stał się kołem ratunkowym
Według mnie tego rodzaju emocje są jak najbardziej uzasadnione. Choćby dlatego, że cała sytuacja była dla przedsiębiorcy zaskoczeniem. I wymagała niestandardowego zachowania. Od razu. Gdyby przedsiębiorca „nie miał czasu” i przełożył rozmowę na później, pracownica nabrałaby prawdopodobnie jakichś podejrzeń. Bo z natury jesteśmy podejrzliwi (wszystko przez Szympansa 😆 – zapraszam do artykułu „Ty i Twój Szympans”)
Nasza krótka rozmowa wyjaśniła, że pracownik naturalnie ma prawo pytać, że opisywany przedsiębiorca ma prawo czuć się „zaatakowany” jeśli na tego rodzaju pytania nie był przygotowany, że najwyraźniej pracownica uważa szefa za przyzwoitego faceta skoro zamiast latać po znajomych przyszła z wątpliwościami prosto do niego.

Mnie się to nie zdarzy

Sądzisz, że Twoi pracownicy „są za głupi” albo „nie interesują się takimi rzeczami”. Hmmmm… Nie byłabym taka pewna. Już teraz są w internecie liczne dyskusje pracowników o wysokości dotacji, z jakich skorzystały zatrudniające ich firmy objęte covidowymi obostrzeniami.
Cytat z mojej rozmowy z przedsiębiorcą, któremu kiedyś doradzałam: „Czy on nie może pomyśleć logicznie, tak jak ja?” – „Nie, nie może. Gdyby tak umiał to Ty byś pracował u niego, a nie on u Ciebie”
Twoi pracownicy rzadko mają do pieniędzy „podejście przedsiębiorcy”. Wobec tego nie kojarzą, że w zamkniętym lokalu czynsz jest równie wysoki jak w otwartym, a opłaty za media, koncesje, wynagrodzenia itp. niewiele niższe. Nie wiedzą ile swojego zysku zainwestowałeś, a ile zostawiłeś sobie na „życie hulaszcze”. Mają prawo sądzić, że zarobiłeś kupę kasy i te parę miesięcy przerwy w zarobkach nie zrobi Ci krzywdy. A skoro jeszcze masz kilkadziesiąt tysięcy dofinansowania to przecież chyba możesz się podzielić…

Jednak się przygotuj

Ty, naturalnie, masz prawo nie zgodzić się z tym pomysłem. Oraz prawo (a wg mnie również obowiązek) wyjaśnić pracownikowi z jakiego powodu nie możesz się „podzielić” pandemicznymi dotacjami. Wystarczy, że:
• dasz pracownikowi prawo do pytań, wątpliwości i zrozumienia sytuacji oraz Twojego punktu widzenia(chodzi głównie o Twoje wewnętrzne nastawienie),
• zdasz sobie sprawę z tego jak kwota otrzymanych dotacji wygląda w porównaniu z wynagrodzeniem netto (większość ludzi spoza księgowości i finansów nie ma pojęcia ile to jest brutto!) osób, które zatrudniasz,
• przygotujesz się do otwartego przedstawienia kosztów, jakie musisz regularnie ponieść, żeby firma mogła istnieć; tak, by pracownik mógł zobaczyć kwoty i porównać z dotacjami,
• spokojnie wyjaśnisz pracownikom (zgodnie z zasadą „mów tak, by rozumiała Cię Twoja Babcia”;-) ile dofinansowania firma otrzymała, na co zostało wydane i w jaki sposób uchroniło firmę przed zamknięciem. Możesz również powiedzieć jak obecna sytuacja wpływa na Twoje finanse – np. jaki % wieloletnich oszczędności zainwestowałeś, by nie zamknąć firmy lub ile co miesiąc dokładasz…

Chcesz moją osobistą rekomendację? Nie? Cóż, przepadło, i tak dostaniesz (albo nie czytaj kolejnego zdania;-). Szczerze zachęcam do przeprowadzenia z pracownikami takiej rozmowy zanim zaczną zadawać pytania. Zobaczą, że traktujesz ich jak partnerów i potwierdzisz swoją uczciwość wobec nich. Zyskasz spokój oraz szacunek.
Naturalnie możesz zaplanować takie spotkanie wspólnie ze mną. Damy radę w czasie jednej sesji. Zapraszam.
Tymczasem życzę powodzenia. A przy okazji spokojnych, ciepłych Świąt, z czasem na refleksję i na uśmiech.
Agnieszka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *