Kontrakt coachingowy – najpierw “ideolo”

“Kontrakt coachingowy”, czyli uzgodnienia między coachem a coachee (klientem coachingowym) to kilka lub kilkanaście punktów opisujących relację i zasady współpracy w coachingu. Może być sformułowany w postaci poważnej, prawnej umowy albo w formie lżejszego spisu zasad, jakich obie
strony godzą się przestrzegać. Czasem ma też formę ustnych ustaleń choć tej bym się wystrzegała, ze względu na jej ulotność… O stronie formalnej napiszę w osobnym poście. Tym razem „ideolo” (w poważnym, a nie groteskowo-prześmiewczym jak u Tuwima sensie;-) czyli te bardziej  „miękkie” aspekty kontraktu.

Cele
Kontrakt ma z jednej strony dawać poczucie bezpieczeństwa pracującym ze sobą osobom (według mnie zwłaszcza klientowi, dla którego ten sposób pracy jest często nowy) a z drugiej regulować najważniejsze zasady tej współpracy.

A skoro dotyczy dwóch osób / stron i ich relacji to powinien być symetryczny. To znaczy, że powinien w podobnym stopniu zabezpieczać interesy obu stron. Mówiąc prawniczym językiem „podmioty” są tu „równorzędne” mimo, iż pełnią w relacji coachingowej różne role. Dla coacha oznacza to, że powinien na proponowany przez siebie kontrakt spojrzeć „okiem klienta”. Z puntu widzenia klienta istotne jest, że może zaproponować inne, bardziej dogodne dla siebie zapisy. Wynika z tego, że kontrakt coachingowy, jak każda umowa, jest negocjowalny. I obie strony mogą z tego korzystać na etapie ustalania warunków współpracy.

Kto jest kim
Ze względu na fakt, iż coaching jest ciągle nową na naszym rynku formą pracy, warto określić role stron. Tym bardziej, że rozumienie roli coacha jest bardzo różne. Są osoby, które uważają, że coach jest „rodzajem terapeuty”, są takie, które będą oczekiwać od niego profesjonalnego doradztwa czy mentoringu i takie, które uznają wyłącznie czysty, „ortodoksyjny” coaching, w którym coach zadaje pytania oraz proponuje ćwiczenia ale nigdy nie dodaje od siebie informacji i nie dzieli się swoimi opiniami.
Już widać, że określenie ról będzie ściśle związane z charakterem współpracy. Ja jestem coachem „nie ortodoksyjnym”. Co przez to rozumiem? Np. jeżeli klient szuka jakiegoś rozwiązania i ma kilka pomysłów a ja mam jakieś inne niż jego, to dorzucam do tej puli swoje. Ale to zawsze klient wybiera pomysły do dalszej „obróbki” i realizacji. Kiedy klient chce wiedzieć jakie są moje doświadczenia w jakiejś kwestii, aby móc z nich skorzystać jeśli tak zdecyduje, to dzielę się nimi. Od lat, w różny sposób, pracuję z biznesem i mam o nim sporą wiedzę. Potrafię (tak sądzę;-) zachować relację coachingową dorzucając tylko drobne elementy doradztwa czy mentoringu. W mojej opinii taka praca jest skuteczniejsza i szybciej przynosi efekty. Klient nie zawsze musi od początku odkrywać Amerykę. Można podpowiedzieć mu kilka sprawdzonych dróg w kierunku, w którym zmierza. Dzięki temu może wybrać albo własną, albo jedną z już przetestowanych. Większy wybór to zwykle większe możliwości. Choć już nie większa łatwość jego dokonania…ale przecież nie o łatwość wyboru w coachingu chodzi.

Poufność
Absolutna podstawa relacji coachingowej. To, co wiesz od klienta jest jak tajemnica spowiedzi. W zakładce „Ważne o tym bloguhttp://www.przyjaznycoaching.pl/p/wazne-o-tym-blogu.html napisałam jak, pisząc bloga nawiązującego do procesów coachingowych, dbam jednocześnie o poufność i zachowanie w tajemnicy ważnych spraw moich klientów. A ważne są tu wszystkie;-)
Zawsze możesz wymagać od swojego coacha, że zachowa Twoje informacje tylko dla siebie.
Zawsze musisz zapewnić swojemu / swojej coachee, że powierzone Ci informacje pozostaną tylko Twoje.
Wyjątkiem są tu oczywiście względy prawne kiedy dowiadujesz się o przestępstwie, zeznajesz w charakterze świadka w sądzie itp.
Poufność trudniej zachować w pracy z klientem, którego coaching jest finansowany przez tzw. sponsora coachingu czyli pracodawcę coachee. Wtedy ważne jest by już na początku, zanim zlecenie zostanie przyjęte, uzgodnić jakie informacje pracodawca chce uzyskać. Czasem trzeba przekonać, że chce ich mniej… 😉
Jak to wygląda w mojej praktyce? Uzgadniam, że jawne będą informacje o tym, jakich obszarów rozwojowych dotyczył coaching (tu często jest konkretna wskazówka sponsora związana z potrzebami w stosunku do pracownika będącego klientem coachingowym) i w jakich kwestiach coachee czuje się mocniej, jakie działania są lepiej realizowane w wyniku procesu coachingowego. To ostatnie najczęściej i tak zaczyna być widoczne z zewnątrz po 3-5 sesjachJ. W miarę możliwości uzgodniony zakres jawności / poufności krótko opisuję w umowie ze sponsorem coachingu. Na zakończenie coachingu piszę krótki raport, w którym informuję sponsora coachingu (firmę finansującą) o najważniejszych obszarach pracy i efektach. Daję również rekomendację co do podtrzymywania i pogłębiania tych efektów. Raport zawsze najpierw konsultuję z coachee! Dopiero po akceptacji lub ewentualnych poprawkach klienta przesyłam pracodawcy. Dzięki temu moi klienci mogą czuć się bezpiecznie i poruszać w naszej pracy wszelkie kwestie, które według nich są istotne dla osiągnięcia celu coachingowego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *