Niedobre “dobre rady”

Kiedy byłam na studiach opowiadaliśmy sobie dowcip o tym, że Polacy mają przyjaciół a Amerykanie – psychoanalityków. Wtedy wydawało się to autentycznie zabawne. Jednak z perspektywy coacha, trenera biznesowego, konsultanta i…przyjaciela dostrzegam wiele minusów korzystania z przyjacielskich porad. A może powinnam – trafniej – napisać „przyjacielskich”?
Znajoma, która jest w dość trudnej sytuacji (chwilowo ale poważnie) powiedziała mi dziś, że właśnie pokłóciła się ze swoją przyjaciółką kiedy ta dawała jej rady i próbowała wymusić zastosowanie się do nich.

Jak to jest z radami?
Pomyślałam, że tym m.in. różnią się rady przyjaciół od pracy z coachem… „Tym” czyli faktem, że doradzając po przyjacielsku, po koleżeńsku czy „rodzinnie” często oczekujemy, że osoba, której udzielamy rad, skorzysta z nich. Tymczasem to są nasze pomysły. Pasujące do naszego systemu wartości, naszego spojrzenia na sprawę, naszego stylu życia. Naszego i pewnie nawet (skoro się kolegujemy lub przyjaźnimy) podobnego do systemu wartości tej drugiej osoby. Ale „podobny” to jednak nie „tożsamy”.
Oczywiście jestem jak najbardziej ZA przyjaźnią i przyjacielskimi radami. Znam wiele przypadków (także własnych;-) kiedy były absolutnie nieocenione. Kłopot zaczyna się nie na etapie rad ale w momencie kiedy pojawia się oczekiwanie, że skoro rady udzieliliśmy to zostanie ona zastosowana. W dodatku zastosowana w działaniu a nie tylko wykorzystana jako jedna z opcji do rozważań…

Jak nie przyjaciel to może coach?
Zaletą coacha jest to, że on…pracuje „u Ciebie”;-) Czyli także „dla Ciebie”. A zatem, w ramach swojej etyki zawodowej, będzie działać na Twoją korzyść i wykonywać Twoje życzenia. I jeśli powiesz mu, że jakąś sprawą nie chcesz się w danej chwili zajmować, lub że nie weźmiesz pod uwagę jakiegoś rozwiązania (nawet jeśli sam je wymyśliłeś) to w coachingu wolno Ci to zrobić! I to bezkarnie:-) Bezkarnie w tym sensie, że nikt nie będzie miał Ci tego za złe. Więcej – pomoże w poszukiwaniu innych rozwiązań i porad oraz w wybraniu tej, z którą czujesz się najbardziej komfortowo.
Jeśli zatem Twoi bliscy radzą a zaraz potem miewają Ci za złe, że się do ich rad nie stosujesz to…skontaktuj się ze mną;-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *